TOM II
MROCZNY ŁOWCA


Talon
był celtyckim wojownikiem, którego przeklęli starożytni bogowie. Po tym, jak
zamordowano jego siostrę, Talon, umierając, zawarł pakt z boginią Artemidą. W
zamian za możliwość dokonania zemsty na klanie, który go zdradził, oddał duszę
i rozpoczął wieczną służbę jako Mroczny Łowca. Przysiągł walczyć z Daimonami i
ratować pochwycone przez nie ludzkie dusze. Nigdy nie miał powodu, żeby żałować
dokonanego wyboru – dopóki nie spotkał Sunshine Runningwolf.
Niekonwencjonalna
Sunshine powinna być dla niego idealną kobietą. Była piękna, seksowna i nie
szukała stałego związku. Jednakże, im więcej czasu Talon spędzał w jej
towarzystwie, tym bardziej tęsknił za marzeniami o miłości i rodzinie –
marzeniami, które pochował wieki temu. A miłość do Sunshine okaże się
niebezpieczna dla nich obojga – Talon ma nigdy nie zaznać spokoju i szczęścia,
ponieważ jego wrogowie nieustannie szukają sposobu, żeby zniszczyć jego i
wszystkich mu bliskich…
Komentarz:
Celtycka historia, nadchodzący koniec świata, zakazana miłość i śmieszne, aż do
bólu słowa. Czyli, kolejna dawka Mrocznych Łowców! Hura!
W
drugiej części serii została przybliżona historia Talona(którego próbowałam sobie
wyobrazić w zupełnie inny sposób niż jest na okładce, bo tam przypomina mi
nierozgarniętego neandertalczyka…). Nasz główny bohater jest zadowolony z bycia
Mrocznym Łowcą i nic nie jest mu potrzebne do szczęścia, prócz pojedynków z
krwiożerczymi Daimonami. Facet po prostu wie co chce robić w życiu i jest mu z
tym dobrze. Aż do momentu, gdy ratuje z opałów Sunshine i podczas walki z
wampirami zostaje potrącony przez platformę karnawałową. Wtedy też właśnie ona
mu pomaga, poprzez zaprowadzenie? Zataszczenie? A raczej wniesienie wraz z
przyjacielem jego nieprzytomnego, wielkiego cielska do własnego domu. Tak się właśnie
rozpoczyna ich wspólna przygoda, która jest przepełniona wieloma niewiadomymi,
niebezpiecznymi akcjami i nadchodzącym zgubnym końcem dla obydwojga…
Sunshine
jako osoba o bogatym wnętrzu i silnym charakterze spodobała mi się niemal od
razu. A w szczególności jej ekscentryzm, mówienie wszystkiego o czym pomyśli i
zapominalstwo – sprawiające jej niemało problemów. Chociaż może wydać się to dosyć
dziwne, ale odnalazłam w niej wiele cech porównywalnych do mnie, na przykład zdolność
do szybkiego przechodzenia z jednego tematu na drugi(to mi się prawie zawsze
zdarza) i ten wyjątkowy ekscentryzm, który w moim przypadku objawił się w
zupełnie inny sposób. Niestety, do moich wariactw się nie przyznam! Jako
artystka, inspiruje się kulturą starożytną(zwłaszcza celtycką) i tworzy w tym
stylu obrazy, naczynia i inne drobiazgi. Kolejna cecha wspólna! Dlatego też
dzięki łatwemu wcieleniu się w bohaterkę, mogłam swobodniej czytać książkę.
Co do
Talona, czyli Speirra(szpona)… To w ,,Rozkoszach nocy” jakoś nie przypadł mi do
gustu. Wydawał mi się wtedy za bardzo gburowaty, ale tutaj zobaczyłam w nim
zupełnie inną osobę. Czułą, pełną pasji i straszliwie skrzywdzoną przez los(jak
wiadomo Artemida wybiera na Mrocznych Łowców, jedynie ludzi którzy przeszli
prawdziwe katusze). Z tego też powodu trafił do mojego serca, tak jak wcześniej
Kyrian, Ash, Nick i Zarek.
,,- Następnym
razem po prostu wyślę wam e-maile. Co ja sobie myślałem, kiedy zdecydowałem się
na to spotkanie?
- Och, no
wiesz – odezwał się Nick. – Że faceci, którzy mają po parę tysięcy lat,
potrafią zachowac się jak dorośli?
Zarek
zdzielił go łokciem w żołądek.
- Ojejku
– powiedział do Acherona. – Mimowolny skurcz w ręce.”
,,Objęcia
nocy” pod względem fabuły nie skupiają się jedynie na wątku pomiędzy Talonem i
Sunshine, lecz również napotykamy na swojej drodze dwóch bogów (Dionizosa i
Camulusa) pragnących władzy. A dotrzeć do swojego pragnienia mogą tylko w jeden
sposób – poprzez uwolnienie Niszczycielki, co wiąże się z zagładą świata. Cóż,
jest to godne pożałowania. Ale na głupotę bogów raczej nie ma lekarstwa.
,,-
Jakieś problemy w czasie lotu? – zapytał Zareka Acheron.
- Nie
zjadłem pilota, jeśli o to pytasz. A mały Nick też jeszcze oddycha i nie
krwawi.
- Cóż…
To chyba jakaś poprawa od ostatniego razu.”
Tym co
mnie jeszcze miło połechtało, było wprowadzenie historii Acherona(mój
najulubieńszy bohater, stawiany przez mnie na piedestałach!). Naprawdę miło
było poczytać o postaci, która skrywa największe tajemnice w całej serii. No,
ale tu muszę przyznać, że choć poznałam kilka drobnych szczegółów na jego
temat, to pojawiło się znacznie więcej pytań i niewiadomych. Co tu począć?!
,,- Boli
mnie głowa.
- Od
dwustu lat boli cię głowa!
Spojrzał
na nią oschle.
- A ty
od jedenastu tysięcy lat masz zespół napięcia przedmiesiączkowego.”
Wspominając
jeszcze tak ogólnie, to dwa razy przeczytałam tą część(rok temu był pierwszy
raz, ale wtedy postanowiłam na razie nie dodawać mojego małego komentarza…). Za
pierwszym razem czułam się trochę pogubiona, a to z tego względu, że
bohaterowie jacy się pojawiali zostali tak przedstawieni jakby czytelnik musiał
je znać wcześniej(co oznaczało, że pojawiły się w poprzednim tomie), a za
drugim razem poszło jak z górki. Kojarzyłam już fakty, postacie i inne drobne
szczególiki.
,,- Niech bogowie przeklną was wszystkich!
OdpowiedzUsuń- To nie bogowie rzucają na nas klątwy, sami potępiamy siebie własnymi słowami i uczynkami.”
,,A potem zrobiło mu się ciemno przed oczami.
Sunshine w ostatniej chwili złapała go, zanim uderzył o ziemię. Zatoczyła się pod jego ciężarem, ale jakoś się nie przewróciła.
Najdelikatniej jak mogła położyła go na chodniku.
Proszę zauważyć: najdelikatniej jak mogła.
Co w praktyce oznaczało, że uderzył o chodnik ze sporym impetem, przez co znowu serce jej się ścisnęło, bo głową omal nie zrobił dziury w nawierzchni.
- Przepraszam. Proszę, powiedz, że nie zaliczyłeś właśnie przeze mnie wstrząsu mózgu.”
,,- Wiesz co, Talon? Ręczniki naprawdę świetnie na tobie wyglądają. Wyjdź tak na dwór, a zapoczątkujesz nową modę.”
,,- Wiesz często powtarzasz słowo ,,niezupełnie”. Jesteś niezupełnie wampirem. Jesteś niezupełnie ze Szkocji. I masz uczulenie na światło słoneczne. Co jeszcze?
- Nie cierpię otrębowych babeczek i trawy.”
,,Za każdym razem, gdy Zarek patrzył na niego, miał wrażenie, że bierze miarę na jego trumnę.”
„- Jesteś moja, cudna Nyn. Nie chcę żadnej innej.
- Nawet jeśli śmierdzę rybą?
- A ja cuchnę spoconym koniem. Stanowimy doskonałą parę.”
„- Pomyślałem, że moglibyśmy zawrzeć umowę, ty i ja.
- To by było jak zawarcie umowy z Lucyferem.
- Tak, ale ja nie śmierdzę siarką. I tak się składa, że lepiej się ubieram. Lucek zawsze wygląda jak alfons.”
Jestem w pełni przekonana, że muszę sięgnąć po tę serię.
OdpowiedzUsuńMam tą serię na półce, ale zawsze mi do niej nie po drodze, chyba czas na zmiany
OdpowiedzUsuńMoja lista z książkami do przeczytania robi się coraz dłuższa......
OdpowiedzUsuńCzytałam jedną część tej serii i jakoś nie przypadła mi zbytnio do gustu... Może mimo wszystko sięgnę po inną, może się przekonam :)
OdpowiedzUsuńPowieść dla mnie ok, ale bez aż takiego szaleństwa. Zwykłe czytadło, romans bez treści jak dla mnie.
OdpowiedzUsuńHah, mam pierwszą i którąśtam część tej serii. Jeszcze ich nie czytałam, czuję jednak, że jak nic będzie moją ulubioną.
OdpowiedzUsuńNie czytałam nigdy tej serii, powinno się to zmienić. ;3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
Mam wielką ochotę poznać tą serię, ale na chwilę obecną niestety nie mam czasu na rozpoczynanie nowych cykli, gdyż obok leży spory stosik innych nowości.
OdpowiedzUsuń