TOM I SKRYTOBÓJCA
Młody Bastard, nieprawy syn szlachetnego księcia Rycerskiego, wychowywał się w cieniu królewskiego dworu pod okiem szorstkiego w obejściu stajennego. Jest traktowany jak wyrzutek przez całą rodzinę królewską - z wyjątkiem przebiegłego króla Roztropnego, który potajemnie każe go szkolić w fachu skrytobójcy. W żyłach Bastarda tętni bowiem magiczny dar, z którym współgra mroczna wiedza, jaką posiąść mogło tylko dziecko odrzucone przez rodzinę i wychowane przez stajenne psy. Barbarzyńscy najeźdźcy pustoszą wybrzeże, tymczasem Bastard dorasta i wkrótce przyjdzie mu wypełnić pierwszą niebezpieczną, wstrząsającą misję. I choć niektórzy widzą w nim zagrożenie dla tronu, może się jeszcze okazać kluczem do przetrwania królestwa...
Ucznia skrytobójcy planowałam od bardzo dawna, lecz właściwie sama już nie wiem, skąd się wzięły te moje chęci. Nie kojarzę, by książka była jakoś specjalnie promowana, ani żeby ktoś znajomy lub z moich przyjaciół namiętnie mi ją polecał. Po prostu znalazła się na mojej liście, a jedyny powód, jaki przychodzi mi na tę chwilę do głowy, jest: tytuł. Tak, tytuł mógł mi kiedyś wpaść w oko. Chwytliwy i obiecujący dobrą przygodę, ponieważ jaki miłośnik fantastyki oparłby się historii o skrytobójcach? Na pewno nie ja. Dlatego nie przejmując się dokładnie, o czym będzie książka, zabrałam się za czytanie i niespodziewanie przekroczyła moje oczekiwania.

