TOM
I SUMMONER. ZAKLINACZ
Imperium
grozi niebezpieczeństwo. Żądne krwi hordy orków wypowiadają wojnę jego
mieszkańcom. Dostrzegając zagrożenie, Elfy z północy zawiązują niełatwy sojusz
z mieszkańcami Imperium. Nawet będące w sporze z ludźmi krasnoludy przyłączają
się do walki. Trzy rasy łączą siły w wojnie z bezlitosnymi orkami. Przeciwnicy
przywołują okrutne demony i przechylają szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Ostatnią nadzieją na wygraną jest Akademia Volcanów, gdzie szlachetnie urodzeni
uczą się sztuki przywoływania demonów.Właśnie tam początkujący zaklinacze, księżniczka Elfów, przepełniony goryczą krasnolud i Fletcher, zwykły śmiertelnik z tajemniczą przeszłością nawiązują przyjaźń, która może odmienić losy Imperium. Niebawem staną oko w oko z niewyobrażalnym złem…
Komentarz:
Czasem jest tak, że do książki trzeba podejść z ogromnym dystansem, by powoli…
stopniowo… ze względną przyjemnością odkrywać jej ukryte piękno albo
ewentualnie: brzydotę. Ja najczęściej załączam w swoim mózgu dystans, kiedy
napotykam na rozmaite opinie o danej powieści albo w momentach sięgania po
gatunek w którym nie czuję się pewnie (najczęściej są to kryminały oraz
fantastyka). W przypadku Zaklinacza
sprawa o tyle się pokomplikowała, że oprócz różnych opinii oraz gatunku
fantastyka, otrzymałam jeszcze niepochlebne słowa od przyjaciółki, której
niniejszy tytuł nie przypadł do gustu. Dlatego uzbrojona w potrójnie wzmocnione
zdystansowanie zaczęłam czytać i… niestety nie mogę się doczekać drugiego tomu.

