Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

czwartek, 15 września 2016

Śmiercionośny Book Tag

Na samym wstępie ogłoszenie pierwsze: ogromne (dosłownie: ogromne!) PRZEPROSINY za zniknięcie na mniej więcej dwa miesiące bez słowa. Nie chciałam pisać, że wstrzymuję działalność bloga albo że robię sobie przerwę albo jakąkolwiek inną wymówkę, którą każdy może wymyślić. Zostawiłam Was bez żadnego uprzedzenia i jest mi trochę przykro (mówię do tych książkoholików dla których moje zdanie się liczyło), a przez tą przykrość, przyznaję, że po raz pierwszy od ośmiu lat nie czytałam przez dwa miesiące jakiejkolwiek książki i przez to nie widziałam sensu, by coś pisać na blogu. Skoro nie czytałam – nie miałam co recenzować. A ponadto! – wiem zabrzmi to haniebnie – nie chciało mi czytać, bo wolałam zająć się swoją twórczością. Ale: hej! Wracam i stąd ogłoszenie numer dwa: jestem po lekturze Murakamiego i za niedługo zaczną znowu pojawiać się recenzje, więc jeśli jeszcze mnie odwiedzacie, mam nadzieję, że zostawimy ten mroczny okres wakacji za sobą, dobrze? A na zgodę prezentuję książkowego taga do którego zostałam nominowana przez Jellyfisha w dniach mojej nieobecności. Arigato :3.


sobota, 16 lipca 2016

''Opactwo Northanger'' Jane Austen

Młoda i przemiła, choć trochę naiwna panna Katarzyna Morland jest zafascynowana powieściami gotyckimi. Gdy poznaje nowych przyjaciół i zostaje przez nich zaproszona do starego opactwa Northanger, ma nadzieję, że uda jej się odkryć jakąś niewyjaśnioną od lat tajemnicę i przeżyć przygodę. Znajduje jednak coś zupełnie innego. Coś, o czym skrycie marzyła…

Komentarz: „Każdy, czy to dżentelmen, czy dama, kto nie znajduje przyjemności w dobrej powieści, musi być nie do wytrzymania głupi.”

Od Jane Austen znałam jedynie książkową wersję Dumy i uprzedzenia, którą kocham i mogę poznawać wciąż i wciąż i wciąż… zaś z filmowych przykładów dorzucę do tego Rozważną i Romantyczną, która również zyskała na mojej sympatii. Z taaak bogatym doświadczeniem, stwierdziłam, że równie dobrze można by się zapoznać z innymi dziełami autorki, ale żeby nie porywać się na dziką wodę, chwyciłam za coś cienkiego i krótkiego – Opactwo Północnego Gniewu.

środa, 6 lipca 2016

''Buszujący w zbożu'' J. D. Salinger

Bohaterem 'Buszującego w zbożu' jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe...

Komentarz: „Lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie – zaczniecie tęsknić”

Prawie nigdy nie miałam problemów z czytaniem lektur. Niektóre sprawiały mi przyjemność a innym mordęgę (przykład: Krzyżacy), pozostałe pozostawiały po sobie albo neutralny posmak albo tą przytoczoną już mordęgę zmieszaną z cierpiętniczym przechodzeniem przez kolejne strony (przykład: Pan Tadeusz). Czytało się także zagranicznych autorów, takich jak Sofokles, Bułhakow, Zola, Szekspir… I wniosek nasuwał się sam: ambitna literatura. Teraz, kiedy nie mam już obowiązkowych lektur, sama muszę wybierać sobie co ambitniejsze książki a do tego straszna ciekawość mnie zżerała, jakie powieści amerykanie obowiązkowo czytają. Padło najpierw na Buszującego w zbożu. Myślałam, że będzie to szyte na miarę Słowackiego, Prusa albo innej wybitnej osoby, ale nie. Dostałam książeczkę a la John Green, którą każdy zrozumie.

Lubimy czytać

Moja lista blogów