TOM I


Oto Dreszcz! Rock N' Roll is Not Dead!
Keith Richards na
osiedlu Tysiąclecia? Why not?!
Rychu Zwierzchowski wiedzie żywot pasożyta-luzaka – sex, drugs and rock n’roll.
Pije, pali, gra na streecie i usilnie stara się nie znaleźć poważnej,
regularnej pracy. Utrzymuje go córka, która co jakiś czas dba o uzupełnienie
jego finansowych potrzeb.
Całe życie „Dreszcza” to koncerty i AC/DC ponad wszystko.
Są przyjaciele i wrogowie, choć tych drugich rzecz jasna więcej. Aż pewnego
dnia „Dreszcz” obrywa piorunem i... zyskuje nowe super moce. Tylko czy to coś
zmienia?
Jak to u Ćwieka bywa - muza głośno ryczy, a każda strona wali po uszach siłą
decybeli. Tak było w „Kłamcy”, tak jest w „Dreszczu”. I dobrze.
Komentarz:
Nie jestem fanką wulgaryzmów.
Chociaż
wiem, że u większości ludzi zdarza się przeklnąć albo to z przyzwyczajenia,
albo ze złości lub nawet po to aby zabłysnąć w towarzystwie. To uważam to za
kompletną błazenadę! Przyznaję, że mnie też czasem poniesie, ale potrafię ujarzmić
własne słowa i użyć jakichś innych wyrazów, przykładowo: ,,kurczę!”, ,,jeny!”.
I co? Jakoś potrafię obyć się bez wulgarnych zdań.

