TOM I
TRYLOGII

Mając
dosyć bycia jedyną dziewicą wśród swoich przyjaciółek, Bliss Edwards decyduje,
że najlepszym rozwiązaniem tego problem jest stracenie dziewictwa tak szybko i
tak łatwo jak to tylko możliwe – szybki numerek. O jej planie można by rzecz
wszystko, ale zdecydowanie nie, że jest prosty. Kiedy dziewczyna zaczyna
wariować i zostawia przystojnego chłopaka samego i gołego w jego własnym łóżku
używając wymówki, w którą nie uwierzyłby nawet półmózgowiec. I jakby już nie
była zawstydzona do granic możliwości, to kiedy wraca do college’u na ostatni
semestr studiów, poznaje swojego nowego nauczyciela sztuki, którego jakieś 8
godzin temu zostawiła rozebranego w łóżku…
Komentarz: ,,Nie chciałam być samotna i zgorzkniała i skończyć z dziewięcioma kotami i tchórzofretką.”
Dziewictwo
dla amerykanek jest dość delikatną kwestią. Często w filmach można dostrzec
dziewczyny/kobiety dla których posiadanie dziewictwa jest hańbą, ujmą i w ogóle
czymś zawstydzającym, dlatego zawsze jakiś idiotyzm wpadał im do głowy i
postanawiały przespać się z pierwszym lepszym. Czy tylko mi się wydaje, że
amerykanie mają coś z głowami? Nie? To dobrze.

